Zawodniczka PZT LOTOS Team Maja Chwalińska pokonała w finale Słowenkę Ninę Potocnik i zapewniła sobie tytuł mistrzowski turnieju Śląskie Open 2019 (ITF, pula nagród 25 000$). Dla Polki jest to największy sukces w dotychczasowej karierze zawodowej.

Niedzielny finał singla rozpoczął się punktualnie o godzinie 13:30. Chwalińska od początku sprawiała wrażenie tej, która lepiej czuje się na korcie i kibice mogli z optymizmem obserwować to, co działo się na placu gry. Decydujące przełamanie w pierwszym secie nastąpiło w ósmym gemie. Polka odebrała podanie rywalce, wyszła na 5:3 i po kilku chwilach mogła cieszyć się z objęcia prowadzenia w meczu.

Druga partia zaczęła się lepiej dla Słowenki, ponieważ tym razem to właśnie ona zbudowała na starcie przewagę (3:1). Od tamtej pory Chwalińska wrzuciła jednak wyższy bieg i wygrała pięć z sześciu kolejnych gemów. Polka nie tylko popełniała mniej błędów, ale też popisywała się swoimi zagraniami firmowymi, czyli precyzyjnymi skrótami i skutecznymi lobami.

Dla Chwalińskiej, która nigdy nie była nawet w finale turnieju tej rangi, występ w Bytomiu to największy sukces w dotychczasowej karierze zawodowej. – Nie da się ukryć, że był to dla mnie bardzo pozytywny dzień – mówiła po meczu uśmiechnięta triumfatorka. – Nigdy wcześniej nie wygrałam turnieju zawodowego, raz byłam tylko w finale mniejszej imprezy. Sytuacja, w której trzeba rozegrać dwa spotkania w ciągu jednego dnia, na pewno nie jest komfortowa. Podczas meczu półfinałowego starałam się nie wybiegać jednak myślami zbyt daleko w przyszłość i skupiałam się na każdej kolejnej piłce. W finale natomiast mierzyłam się z zawodniczką, którą pokonałam kilka tygodni temu podczas turnieju w Niemczech. Mam wrażenie, że zagrała lepiej niż wtedy, ale to samo można powiedzieć o mnie. Dziś starałam się mniej kombinować, postawiłam na prostszy tenis i koncentrowałam się tylko na najbliższym punkcie. To faktycznie mój największy dotychczasowy sukces w turnieju zawodowym, ale mam nadzieję, że w przyszłości przyjdą jeszcze większe!

Partnerzy