Cykl LOTOS PZT Polish Tour został stworzony przede wszystkim po to, aby dawać polskim zawodnikom możliwość zdobywania bezcennych punktów rankingowych na terenie naszego kraju. I gdybyśmy mieli wskazać jedną osobę, która tę szansę wykorzystała w stu procentach, to bez chwili wahania musimy wymienić Maję Chwalińską. 17-latka, która ma już na koncie debiut w reprezentacji narodowej w rozgrywkach o Puchar Federacji, jest absolutnym objawieniem tego sezonu. Zawodniczka z Dąbrowy Górniczej w ciągu trzech tygodni wygrała trzy prestiżowe turnieje i awansowała w rankingu WTA o 150 miejsc.

W odbywających się w lipcu mistrzostwach Polski w Gliwicach Chwalińska miała być najwyżej rozstawiona. Jej plany startowe przekreślił jednak drobny uraz, który niemal w ostatniej chwili wyeliminował ją z gry. Polka odpoczęła chwilę od tenisa i „na świeżości” pojechała do Bytomia, aby wziąć udział w turnieju Śląskie Open. Tam problemy miała w zasadzie tylko w ćwierćfinale z Martiną Caregaro. Polka przegrywała już w trzecim secie 2:5, ale pokazała niesamowitą wolę walki, odwróciła losy spotkania i ostatecznie pokonała Włoszkę. W pozostałych czterech meczach nasza zawodniczka straciła łącznie zaledwie szesnaście gemów. Chwalińska wyróżniała się dojrzałością, znakomicie panowała nad emocjami, a jej kombinacyjny styl gry sprawiał, że kolejne rywalki były wobec drobnej 17-latki kompletnie bezradne.

– Zdaję sobie sprawę, że gram inaczej niż większość zawodniczek – mówiła w jednym z wywiadów w Bytomiu Polka. – Staram się wykorzystywać podczas meczów siłę rywalek i grać kombinacyjny tenis. Jestem też zazwyczaj szybsza oraz bardziej wytrzymała niż przeciwniczki, więc próbuję na korcie przekuć moje warunki fizyczne w atut. Jestem osobą, która zdecydowanie stawia na cierpliwość i – nawet jeśli powoli – to jednak idzie do przodu. Cały czas ciężko pracuję i mam nadzieję, że ta konsekwencja przyniesie sukces i spełnienie marzeń.

Wygrana turnieju z pulą nagród 25 000 dolarów była największym triumfem Chwalińskiej na zawodowych kortach. Na wyrównanie tego osiągnięcia nie trzeba było jednak czekać zbyt długo. Dokładnie tydzień później Polka powtórzyła swój wyczyn i tym razem okazała się najlepsza w Kozerkach, gdzie rozegrano turniej tej samej rangi. Tym razem sukces był jeszcze bardziej spektakularny, ponieważ w drodze po tytuł mistrzowski 17-latka nie straciła ani jednego seta.

Dwie wygrane imprezy w tak krótkim czasie sprawiły, że coraz więcej osób ze świata tenisowego zaczęło interesować się młodą Polką. Chwalińska natomiast przenosiła się w tym czasie z Kozerek do Warszawy, aby wziąć udział w turnieju o puli nagród 60 000 dolarów. Tym razem zawodniczka z Dąbrowy Górniczej nie mogła już liczyć na rozstawienie i miała mierzyć siły z dużo wyżej notowanymi rywalkami. Wielu spodziewało się, że w stolicy imponujący marsz Chwalińskiej zostanie przerwany. Ona jednak skupiała się tylko na swojej grze i odnosiła kolejne sukcesy. Ostatnie dwa mecze w turnieju były demonstracją siły. Zarówno w półfinale, jak i finale Polka oddała przeciwniczkom po trzy gemy i w niesamowitym stylu dopisała do swojego tenisowego CV następny tytuł. Jakby tego było mało, Chwalińska triumfowała także w deblowej części warszawskiej imprezy, przez cały tydzień zachwycając publiczność swoją koordynacją i znakomitym przygotowaniem.

– Od początku współpracuję z trenerem Pawłem Kałużą, który przygotowuje mnie w specjalny sposób. Odkąd pamiętam, zawsze miałam dużo zajęć ogólnorozwojowych i ćwiczeń na koordynację. Takich, których raczej nie robiły inne dziewczyny. Ta włożona praca teraz owocuje i pomaga mi w grze. Uważam też, że w ciągu roku zrobiłam spory progres w sferze mentalnej, chociaż wydaje mi się, że to właśnie w niej dalej mam jeszcze najwięcej do poprawy.

Te słowa mogą być dla postronnego widza prawdziwą zagadką. Chwalińska sprawia podczas gry wrażenie osoby bez układu nerwowego. Jest opanowana, dojrzała, podejmuje bardzo dobre decyzje i radzi sobie pod presją. Podczas turniejów towarzyszy jej trener, choć dopiero od niedawna. Nasza zawodniczka zawdzięcza to programowi PZT LOTOS Team – Nadzieje Polskiego Tenisa. Inicjatywa ta, oparta przede wszystkim na działalności Polskiego Związku Tenisowego oraz wspierającej go Grupie LOTOS, polega na współfinansowaniu wydatków, jakie ponoszą młodzi i utalentowani gracze z naszego kraju. Dla zawodników to szansa między innymi właśnie na obecność trenerów czy fizjoterapeutów podczas wyjazdów. – Fakty są takie, że to dla mnie naprawdę ogromna pomoc. Wcześniej nie jeździłam na turnieje z trenerem, tylko z tatą, który nie miał nic wspólnego z tenisem. Cieszę się, że teraz wygląda to profesjonalnie i trener może mi towarzyszyć w wyjazdach, ponieważ to wielkie wsparcie. Myślę, że to właśnie dzięki takiej pomocy mogę być z dnia na dzień coraz lepsza.

Imponująca seria Chwalińskiej zrobiła wrażenie na fanach dyscypliny nie tylko w Polsce, ale też poza granicami kraju. Trzy wygrane turnieje pozwoliły naszej zawodniczce na awans o 150 miejsc w rankingu i umożliwiły jej wejście do drugiej setki światowego zestawienia. Teraz pozostaje nam zatem obserwować, jak w kolejnych tygodniach, miesiącach i latach będzie się rozwijał wielki talent Polki. Będziemy to robić z zaciekawieniem oraz ekscytacją, ponieważ cykl LOTOS PZT Polish Tour został stworzony właśnie po to, aby dawać szansę takim osobom jak Maja. I trzeba przyznać, że 17-latka wykorzystuje ją póki co po prostu koncertowo.

Partnerzy