Kacper Żuk, Filip Kolasiński oraz Daniel Michalski dołączyli do Pawła Ciasia i także zagrają w II rundzie Pekao Szczecin Open (ATP Challenger, pula nagród 137 560 euro), imprezy zamykającej cykl LOTOS PZT Polish Tour.

Drugi dzień na kortach przy al. Wojska Polskiego w Szczecinie znów przysporzył organizatorom sporego bólu głowy. Deszczowe chmury uniemożliwiły rozegranie wszystkich zaplanowanych spotkań i ostatecznie przełożono mecze II rundy oraz gry deblowe. W okolicach godziny 14. pogoda uległa jednak znaczącej poprawie, dzięki czemu udało się dokończyć całą pierwszą fazę rozgrywek singlowych.

Wczesnym popołudniem pojawiła się też ważna dla układu drabinki informacja. Włoch Andrea Vavassori, który miał mierzyć się z Kacprem Żukiem, doznał urazu łydki i został zmuszony do wycofania się z turnieju. Jego miejsce zajął Maciej Smoła, więc stało się jasne, że będziemy mieć w II rundzie kolejnego reprezentanta Polski. Pierwsza partia starcia obu zawodników była bardzo zacięta. Żuk obronił w tie-breaku trzy piłki setowe i wygrał 10:8. W drugiej odsłonie tenisista z Warszawy poszedł za ciosem i gładko zwyciężył 6:2.

– Pogłoski o urazie Vavassoriego dotarły do mnie w poniedziałek wieczorem, ale dopóki kontuzja nie została potwierdzona, byłem gotowy na spotkanie z nim. Z Maćkiem Smołą znamy się nie od dziś, więc zmiana rywala nie miała dla mnie większego znaczenia. Polskie pojedynki na tym poziomie to zawsze mecze walki. Miałem trochę szczęścia, że udało mi się wyciągnąć tego tie-breaka, w drugim secie Maciek padł już fizycznie. Zaczął próbować niekonwencjonalnych rozwiązań, ja natomiast skupiłem się na utrzymywaniu piłki w korcie i to dało mi zwycięstwo – mówił zaraz po meczu Żuk.

Kolejne godziny przyniosły polskim kibicom następne powody do radości. Filip Kolasiński sprawił szczecińskiej publiczności bardzo miłą niespodziankę i pokonał w dwóch setach Niemca Louisa Wesselsa. Spotkanie było momentami wyrównane, ale w obu partiach górą był nasz reprezentant. W pierwszej odsłonie skończyło się na wyniku 6:3, w drugiej 7:5.

– Miałem trzy dni na sprawdzenie, z kim będę się mierzył i opracowanie taktyki. Obejrzałem kilka jego meczów na Youtube i zrealizowałem plan w jakichś 99 procentach. Podziękowania należą się natomiast Krzysztofowi Bobali, bo gdyby nie on, to mój ranking nie pozwoliłby mi tu zagrać – mówił po zwycięstwie z Wesselsem Kolasiński, który w Pekao Szczecin Open gra dzięki „dzikiej karcie”.

Jako ostatni z Polaków miejsce w II rundzie zapewnił sobie Daniel Michalski. Zawodnik PZT LOTOS Team rozprawił się w zaledwie 68 minut z Rosjaninem Jewgienijem Tiurniewem. Nasz tenisista trzy razy przełamał przeciwnika, samemu nie tracąc podania ani razu. Polak imponował dojrzałością i bezwzględnie wykorzystywał kolejne błędy przeciwnika.

Poza wspomnianym Smołą, z turniejem we wtorek pożegnali się także Karol Drzewiecki oraz Piotr Galus. Pierwszy przegrał z Rosjaninem Iwanem Gachowem 2:6, 6:7(5), drugi z Niemcem Danielem Masurem 3:6, 6:7(4).

Na środę organizatorzy zaplanowali szesnaście spotkań singlowych oraz osiem konfrontacji deblowych. Mecze mają się rozpocząć o godzinie 10:00. Sponsorami tytularnymi Pekao Szczecin Open są Bank Pekao S.A. oraz Miasto Szczecin. Turniej jest elementem cyklu LOTOS PZT Polish Tour.

Partnerzy